Hej ho hej ho, w góry by się poszło!

Wstałam o 10:30. Jest sobota. Trochę późno, bo miałam iść w góry. Teraz zanim się ogarnę do wyjścia to pewnie potrwa to sporo czasu a przecież dni krótkie, zaraz będzie ciemno. Ale nic to, zbieram się i jadę. Nie wiem za bardzo gdzie jestem, ale jakby w okolicach Ustronia, Wisły. Cały czas w pośpiechu, bo przecież tak bardzo mi zależało, żeby iść w te góry, więc się spieszę żeby wrócić przed zmrokiem. Już jadę pociągiem, zaraz wysiadam i idę na szlak. Obraz gdzieś ucieka, otwieram oczy i? Jestem w łóżku. O nie to był tylko sen? Szybko zamykam oczy z powrotem, nie chcę być tu, chcę być tam! Jestem na szlaku, jest trochę śniegu, ale nie za dużo. Idzie się dobrze. I dochodzę do znajomego miejsca, ten sam stok, ten sam szałas. I nagle słyszę ?Ania no wstawaj, już późno!?. I już wiem, że to by było na tyle mojego wędrowania po górach. Trzeba wstawać, bo mimo, że to sobota to do pracy trzeba iść.

Potrzebuję wyjechać w góry. Wystarczyłby weekend. Najlepiej w Beskidy. Gdzieś, gdzie byłaby cisza i spokój. Gdzieś, gdzie można by się było wyciszyć, zapomnieć o pracy i innych przyziemnych sprawach. Uciec na moment w piękne miejsce, gdzie choć przez chwilę można spojrzeć na świat z góry i podziwiać piękne widoki. Uciec od zgiełku i pośpiechu wielkiego miasta.

Sęk w tym, że sama podróżować nie lubię, a kompana do wędrówki w najbliższym czasie brak. Czasu też nie bardzo. Ale może uda się jeszcze zanim cały śnieg w górach stopnieje?

PS. Ciekawa jestem jak to się dzieje, że już któryś raz jestem we śnie w tym samym miejscu w górach… W którym rzeczywiście nigdy nie byłam. I które pewnie nie istnieje. Hmm… :>

Jedno przemyślenie nt. „Hej ho hej ho, w góry by się poszło!”

Pozostaw odpowiedź Sadorg Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *